8/30/2016

TONYMOLY Snail Hydro-gel mask | Maska ze śluzem ślimaka


Śluz ślimaka - brzmi zniechęcająco, a jeszcze bardziej odrażające wydaje się być zastosowanie go w kosmetyce. Maska ze śluzem ślimaka? Krem ze śluzem ślimaka? Krem BB zawierający śluz ślimaka? Słysząc o tego typu kosmetykach czujemy zniesmaczenie, a nawet obrzydzenie, ale czy warto bać się kosmetyków, których tak naprawdę nie znamy? Czy naprawdę śluz ślimaka jest tak obrzydliwy jak nam się wydaje?
W ostatnim czasie miałam okazję przetestować jeden z koreańskich kosmetyków zawierających śluz ślimaka. Była to maska marki TONYMOLY z serii Intense Care Snail Hydro-gel Mask.




Nie był to mój pierwszy raz z maską ze śluzem ślimaka, ponieważ miałam styczności z europejskimi odpowiednikami tego typu masek. Jednak nigdy wcześniej nie próbowałam tych prawdziwych koreańskich masek, dlatego też był to mój pierwszy raz z koreańską "ślimaczą maską".





Przed rozpoczęciem umyłam twarz i potraktowałam ją tonikiem, aby była czysta i efektywniej wchłonęła składniki odżywcze maski. Szybko zapoznałam się z instrukcją i byłam gotowa do testowania. Otworzywszy opakowanie produktu mogłam wyjąć maseczkę nasączoną "ślimaczym śluzem" znajdującym się w opakowaniu. Nie przypominał on wcale śluzu, a chłodne serum o mało odczuwalnym lecz przyjemnym zapachu.


Maseczka była zabezpieczona od spodu i z góry plastikowymi warstwami, aby się nie uszkodziła. W porównaniu do europejskich masek nie przypominała ona teksturą i materiałem mokrej chusteczki. Maska była żelowa i solidna,  nie rwała się, nie zwijała się, ani nie sklejała.  Składała się z dwóch części- górnej na czoło, okolice oczu, nos i górną część policzków oraz dolną na pozostałą część policzków, podbródek i pozostałe dolne części twarzy. Przed nałożeniem należało odkleić ją od warstw zabezpieczających i umieścić na odpowiednich miejscach na twarzy oraz odczekać 20-30 minut tak jak nakazuje instrukcja. W tym czasie znajdująca się na twarzy maseczka przyjemnie chłodziła skórę twarzy i dawała delikatne uczucie naprężenia. Gdy minęło 20-30 minut mogłam zdjąć maskę z twarzy, nie spieszyło mi się do tego, bo trzymanie jej na twarzy było samą przyjemnością. 


Gdy zdjęłam maseczkę od razu zobaczyłam zmiany w mojej cerze. Stała się ona lekko naprężona, świeża, lśniąca w zdrowy sposób, a zaczerwienienie po pryszczyku, który ostatnio pojawił się na mojej twarzy znacznie się zmniejszyło, praktycznie zniknęło. Myślę, że gdyby na mojej twarzy było więcej zaczerwienień maska by sobie z nimi bez problemu poradziła. Aby wykorzystać produkt w stu procentach i otrzymać jeszcze lepszy efekt rozprowadziłam na twarzy pozostałe "ślimacze serum" znajdujące się w opakowaniu po masce. Serum jednak jeszcze pozostało dlatego też będę mogła je wykorzystać podczas kolejnego codziennego rytuału pielęgnacji twarzy.


Podsumowując: 
-maska jest solidna
-daje oczekiwane efekty już po pierwszym razie
-przyjemnie się ją używa
- ma więcej niż jedno zastosowanie - pozostałe po niej serum
-wcale nie jest obrzydliwa
-nie pokrywa jej żaden nieprzyjemny śluz, lecz delikatne serum 
-w żaden sposób nie wygląda na zawierającą ślimaczy śluz pomimo, że w rzeczywistości go zawiera.

Myślę, że maski użyję jeszcze nie jeden raz, ponieważ świetnie się spisuje, a po wielokrotnym stosowaniu może dać jeszcze lepsze efekty. Z pewnością sięgnę też po inne produkty ze śluzem ślimaka, gdyż nie jest on wcale obrzydliwy i nie jest taki jak nam się wydaje. 

Was również zachęcam do spróbowania. Mam nadzieję, że dzisiejszy post oswoił niektórych z Was z tematem oraz że "kosmetyczny" śluz ślimaka nie buzi w Was odrazy. 










12 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o masce że śluzem ślimaka i przyznam, że na początku myślałam że będzie wyglądać inaczej, ale po tej recenzji chętnie bym ją wypróbowała. Może najpierw spróbuję z Europejskim odpowiednikiem.
    Pozdrawiam
    Love-styl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę kiedyś wypróbować tą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o takiej masce, ale twoja recenzja jakoś zachęciła mnie do jej wypróbowania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o takiej masce, nie znam sie ale wydaje sie spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę pierwszy raz słyszę o tej firmie i o tej masce ale szczerze chyba wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba wole jednak moja maseczke :D nie wiem jak by zareagowała na to moja skóra :D ale post ciekawy :D
    zapraszam do mnie
    http://seagoth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o takiej masce, ale chyba sama muszę ją przetestować!
    Super recenzja :)

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  8. śluz ślimaka? Nie kojarze też tej firmy :)
    http://moda-ponad-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś wypróbuję.Miałam inną ze śluzem ślimaka i była całkiem fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o kremie ze śluzem ślimaka i nie był zły. Dobrze nawilżał i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Lecz o maseczce ze śluzem ślimaka słyszę pierwszy raz :)

    Zapraszam do siebie :)
    http://livetourevel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. wiem, że śluz ślimaka podajże jest w maściach na blizny. ponoć genialny, i maseczka brzmi zachęcająco, ja jako wielbicielka kosmetyków i tego wszystkiego z chęcią wypróbuję na własnej skórze- i to dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najważniejsze to nie myśleć, że jest ze śluzem to będzie dobrze!
    kinga-wajman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń